Pamiętaj, to, że o danej objętości kosmetyki możemy zabrać do bagażu podręcznego, nie oznacza wcale, że zabierać je trzeba. Przemyśl i ogranicz ilość zabieranych ze sobą rzeczy. Jeżeli bierzesz ze sobą tylko torbę podręczną, postaraj się, by nie była wypełniona do oporu - uchroni Cię to przed nieprzyjemnymi niespodziankami. Dr Lucy to sklep dla groomerów i nie tylko, którego asortyment obejmuje naturalne szampony i kosmetyki w formie koncentratu stworzone z miłości dla psów. Dbamy o to, by z kosmetyków dla psów naszej marki mogli korzystać opiekunowie i hodowcy psów o różnym rodzaju sierści i włosów. Niezależnie więc od tego, jakiej rasy jest Twój CeraVe, Nawilżający pieniący się olejek do mycia do twarzy i ciała. 4,8 /5 na 258 recenzji. Colgate, Max White Expert Micellar (Wybielająca pasta do zębów) 4,4 /5 na 153 recenzji. Zobacz wszystkie. Produkt Anwen, Szampon (nie tylko) dla mężczyzn `Your Hairness` został oceniony 3 razy. Jego średnia ocena to 5, a liczba recenzji to 3. Kosmetyki do włosów i zarostu dla prawdziwych mężczyzn! Męska pielęgnacja przeżywa od dłuższego czasu renesans. Coraz więcej marek kosmetycznych tworzonych jest tylko dla mężczyzn. Widzimy to, dlatego też nasz sklep fryzjerski nie zapomina o jakże ważnej męskiej części. Naturalne kosmetyki i nie tylko czyli zakupy w delikatesach internetowych Bee.pl… 9 czerwca 2021 / Brak komentarzy Zostałam poproszona o napisanie postu i wyrażenie swojej opinii o produktach oferowanych w sklepie Bee.pl . Nie tylko przyczyniają się do poprawy stanu naskórka, ale i odbudowują komórki. Kosmetyki tego rodzaju nie zawierają zbyt dużej liczby konserwantów, dlatego są w pełni bezpieczne. Nie doprowadzą do podrażnień, uczulenia czy powstania nowych niedoskonałości. Takie kosmetyki nie blokują procesów skórnych, tylko pozwalają na . Promieniowanie UVA, UVB, UVC – czym się różnią? Żeby dobrze zrozumieć wskaźniki znajdujące się na kosmetykach przeciwsłonecznych, trzeba zrozumieć, w jaki sposób promieniowanie ultrafioletowe (UV) działa na skórę. Promieniowanie UVA – stanowi prawie 95% promieniowania ultrafioletowego docierającego do Ziemi i posiada największą długość fali (320-400 nm). Jest obecne cały rok, a ochrony przed nim nie zapewniają szyby, ubrania z naturalnych włókien ani przebywanie w cieniu. Promieniowanie UVA przedostaje się aż do skóry właściwej, gdzie nasila powstawanie wolnych rodników, które uszkadzają komórki i zaburzają produkcję włókien kolagenowych, dlatego też jest odpowiedzialne za przedwczesne powstawanie zmarszczek [8]. Skrót UVA bywa rozwijany jako UV-Aging, żeby podkreślić wpływ tego promieniowania na starzenie skóry. Promieniowanie UVB – stanowi zaledwie 5% promieniowania docierającego do powierzchni Ziemi. Promieniowanie UVB jest odpowiedzialne za syntezę witaminy D, ale ekspozycja na nie szybko skutkuje zaczerwienieniem [8]. Skrót UVB bywa rozwijany jako UV-Burning, bo to właśnie UVB jest odpowiedzialne za powstawanie oparzeń słonecznych. Opalenizna, która powstaje w odpowiedzi na ekspozycję słoneczną jest mechanizmem obronnym skóry na promieniowanie UVB. Promieniowanie UVC – promieniowanie to nie występuje naturalnie na Ziemi, jest pochłaniane przez warstwę ozonową. Ten zakres promieniowania ultrafioletowego jest bardzo groźny dla żywych organizmów, ekspozycja na promieniowanie UVC uszkadza DNA i powoduje mutacje. UVC niszczy patogeny (takie jak: wirusy, bakterie, grzyby), dlatego wykorzystuje się je w lampach do sterylizacji pomieszczeń. Co to jest SPF? SPF (Sun Protection Factor) to podstawowy wskaźnik, który pojawia się na każdym kosmetyku przeciwsłonecznym. SPF to standaryzowane, międzynarodowe określenie wysokości ochrony przed oparzeniem skóry wywołanym promieniowaniem UVB, opracowane już w 1978 roku przez amerykańską agencję FDA [1]. Jak rozszyfrować SPF? Metoda opiera się na wyznaczeniu ilości promieniowania UVB wywołującego rumień (MED – minimum erythemal dose, minimalna dawka rumieniowa). Wartość MED ustala się laboratoryjnie – zarówno dla skóry chronionej filtrem, jak i niechronionej. Iloraz tych wartości to właśnie SPF. Rycina 1. Matematyczny wzór pozwalający określić wartość SPF [7]Przykładowo dla kosmetyku oznaczonego SPF 50 można spodziewać się, że jego poprawne zastosowanie ochroni skórę przed 50-krotnie wyższą dawką promieniowania wywołującą zaczerwienienie. Czasami wskaźnik SPF tłumaczy się jako wielokrotność czasu potrzebnego do uzyskania rumienia. Należy jednak pamiętać, że jest to uproszczenie, które można stosować, jeśli np. przebywa się stale w jednym rejonie geograficznym. Wybierając się na egzotyczne wakacje, należy pamiętać, że indeks UV rośnie w ramach zbliżania się do równika, a więc dzienna ilość promieniowania UV jest znacznie wyższa w Hiszpanii niż np. w Polsce. Warto wiedzieć, że regulacje unijne stanowią o tym, że maksymalna wartość, jaką producent może umieścić na opakowaniu kosmetyku, to SPF 50+. Taki przepis chroni konsumentów przed złudnym poczuciem bezpieczeństwa, jakie mogłyby sugerować wyższe wartości SPF [2]. Ochrona UVA – ważna przez cały rok Sun Protection Factor oznacza czas ochrony skóry jedynie przed szkodliwym wpływem promieniowania UVB, czyli tego kojarzonego z opalenizną i latem. Należy jednak pamiętać, że promieniowanie UVA towarzyszy nam przez cały rok i to właśnie ten zakres UV jest odpowiedzialny za przyspieszone starzenie skóry, zmiany pigmentacyjne i ryzyko powstania zmian nowotworowych. Dlatego tak ważne jest, żeby kosmetyki chroniły również przed spektrum UVA. Niestety wciąż nie istnieje jeden równie przejrzysty sposób oznaczania jakości filtrów anty-UVA. Wymogi prawa unijnego stanowią, że w kosmetykach przeciwsłonecznych ochrona anty-UVA musi stanowić co najmniej 1/3 wartości SPF [2]. Na opakowaniach kosmetyków, które mają odpowiedni poziom ochrony, symbol UVA jest umieszczony w okręgu [2]. Inne sposoby oznaczania ochrony UVA to PPD (Persistant Pigmentation Darkening) oraz azjatycka skala PA. PPD (Persistant Pigmentation Darkening) to wskaźnik opierający się na badaniu czasu ekspozycji na promieniowanie UVA potrzebnego do wywołania minimalnej trwałej pigmentacji (MPD, minimal dose required to induce pigmentation). W ramach testu porównuje się ilość promieniowania potrzebną do opalenia skóry, na której zastosowano filtr przeciwsłoneczny z ilością, która wywołuje reakcję na skórze pozbawionej ochrony [7]. Wskaźnik ten informuje, ile razy zmniejsza się dawka promieniowania UVA absorbowana przez skórę po zastosowaniu kosmetyku przeciwsłonecznego. Wadą systemu PPD jest fakt, że nie jest on ustandaryzowany i wyniki uzyskane w różnych laboratoriach nie będą porównywalne [7]. PA to skala opracowana w Japonii i powszechnie stosowana w Azji. Jest uproszczeniem wskaźnika PPD i również określa poziom ochrony przed promieniowaniem UVA [3]. Występują w niej kolejno stopnie PA+, PA++, PA+++: PA+ oznacza, że produkt wykazuje PPD na poziomie 2-4 (niska ochrona); PA++ oznacza, że produkt wykazuje PPD na poziomie 4-8 (średnia ochrona); PA+++ oznacza, że produkt wykazuje PPD na poziomie 8-16 (wysoka ochrona); PA++++ oznacza, że produkt wykazuje PPD na poziomie powyżej 16 (bardzo wysoka ochrona). Określenia ochrony w skali PA znajdują się nie tylko na kosmetykach przeciwsłonecznych, ale również na kremach BB, lekkich kremach na dzień oraz kosmetykach do makijażu. Skala ta jest coraz powszechniej stosowana również przez europejskich producentów. Przykład: Jeśli krem ochronny zawiera filtr SPF 50 i określenie UVA w okręgu, oznacza to, że protekcja dla promieniowania UVA wynosi minimum 1/3 wartości SPF, zatem powyżej 16. W azjatyckiej skali taki krem otrzymałby najwyższy wynik PA++++. Broad spectrum Produkty przeciwsłoneczne w USA są zarejestrowane jako leki i podlegają ścisłym regulacjom amerykańskiej agencji FDA (Food and Drug Administration). Proces testowania ochrony przeciwsłonecznej jest dokładnie określony w przepisach. Najlepszy poziom ochrony, jaki może uzyskać produkt przeciwsłoneczny w USA to broad spectrum (szerokie spektrum). Oznaczenie broad spectrum SPF świadczy o tym, że kosmetyk wykazuje szerokie działanie ochronne w zakresie fal UVA i UVB, a poziom ochrony UVB i UVA jest na proporcjonalnym poziomie. Dodatkowo oznaczenie broad-spectrum warunkowane jest wykazaniem minimum ochrony SPF 15 [4]. Badanie odbywa się w zakresie długości fal od 290 nm do 400 nm, a krytyczna długość fali powinna wynosić minimum 370 nm (krytyczna długość fali oznacza długość fali, przy której całka krzywej absorpcji rozpoczynającej się od 290 nm stanowi 90% całki 290-400 nm). Oznacza to pokrycie prawie całego spektrum promieniowania UVA i UVB [4]. W USA każdy produkt przeciwsłoneczny, który nie spełnia norm wymaganych dla broad spectrum musi być dodatkowo opatrzony ostrzeżeniem, że jedynie pomaga zapobiegać oparzeniom słonecznym, ale nie chroni przed nowotworami skóry ani przedwczesnym się jej starzeniem. IPF – czynnik ochrony immunologicznej Promieniowanie UV działa na skórę immunosupresyjnie, czyli obniża w niej produkcję komórek odpornościowych i zmniejsza jej możliwości obrony przed szkodliwymi czynnikami. W praktyce oznacza to, że słońce nasila efekt alergiczny niektórych substancji (np. leków czy olejków eterycznych), ale może też przyczynić się do szybszego rozwoju komórek nowotworowych. Wskaźnik poziomu ochrony przed osłabiającym odporność skóry działaniem promieniowania to IPF (Immune Protection Factor) [5]. IPF odnosi się do zdolności produktów przeciwsłonecznych do zapobiegania immunosupresji wywołanej promieniowaniem UV. IPF ocenia się za pomocą złożonych metod, takich jak zdolność filtrów przeciwsłonecznych do hamowania efektu uczulającego lub opóźnionych reakcji nadwrażliwości na alergeny (np. nikiel) [5]. Uważa się, że IPF lepiej koreluje z ochroną przeciwsłoneczną UVA niż z SPF. Badania nad wskaźnikiem IPF trwają nieustannie od ok. 20 lat – nie ustalono jeszcze, jaka wartość IPF jest wymagana do pełnej ochrony skóry. IR (infrared) – promieniowanie podczerwone Ciepło, jakie niosą ze sobą letnie promienie słońca, jest skutkiem promieniowania podczerwonego. Promieniowanie IR mieści się w zakresie fal od 700 nm do 1 mm i stanowi aż 54% promieniowania słonecznego, które dociera do Ziemi. Efekt rozgrzania, którego doświadczamy w trakcie kąpieli słonecznych, działa relaksująco i rozluźnia mięśnie. Niestety nawet krótkotrwała ekspozycja na promieniowanie IR skutkuje rozszerzeniem naczynek włosowatych i rumieniem skóry, a w dłuższej perspektywie wywołuje starzenie się skóry i zmiany nowotworowe. Promieniowanie podczerwone dociera do głębszych partii skóry i powoduje uwalnianie w niej wolnych rodników. Wpływa również destrukcyjnie na włókna kolagenowe – z jednej strony przyspieszając enzymatyczny rozpad już istniejących włókien, a z drugiej hamując syntezę kolagenu typu 1 [6]. Dlatego promieniowanie infrared zostało uznane za istotną przyczynę fotostarzenia i powstawania głębokich zmarszczek w skórze właściwej. Warto wspomnieć, że stosowanie kosmetyków przeciwsłonecznych chroniących przed spektrum UVB i UVA zabezpiecza przed poparzeniem i wydłuża czas spędzony na słońcu, co paradoksalnie zwiększa ryzyko uszkodzeń skóry wywołane przez IR. Poszukując wszechstronnej ochrony przeciw skutkom promieniowania słonecznego, warto zwrócić uwagę, czy kosmetyk chroni również przed skutkami promieniowania podczerwonego. Taka cecha oznaczana jest symbolem IR na opakowaniu. Ochrona raf koralowych Intensywna turystyka i powszechne stosowanie produktów przeciwsłonecznych odbijają się niestety niekorzystnie na środowisku naturalnym. Badania wykazały, że chemiczne filtry UV, takie jak: oksybenzon (benzofenon-3, BP-3, INCI: Oxybenzone), oktokrylen (INCI: Octocrylene), oktinoksat (octinoxate, OMC, INCI: Ethylhexyl Methoxycinnamate) i salicylan oktylu (INCI: Ethylhexyl Salicylate) występują w niemal wszystkich zbiornikach wodnych na świecie. Szczególnie dużo badań poświęcono na określenie wpływu oksybenzonu na rafy koralowe. Filtr ten nawet w niewielkiej ilości powoduje blaknięcie raf koralowych, a także uszkadza materiał genetyczny koralowców [9]. Wykazano negatywny wpływ tej substancji na inne gatunki zamieszkujące rafę, takie jak: jeżowce, małże, ryby, a nawet delfiny. Oksybenzon został uznany za substancję powodującą zaburzenia hormonalne (endocrine disruptor), a Komisja Europejska wydała zalecenie, żeby maksymalne stężenie w kosmetykach przeciwsłonecznych ustalić na poziomie 2,2% zamiast dotychczasowego 6%. Zakaz stosowania kosmetyków zawierających oksybenzon (BP-3) oraz oktinoksat (OMC) obowiązuje na Hawajach już od 1 stycznia 2021 roku (i prawdopodobnie zostanie rozszerzony o inne filtry chemiczne), a kolejne kraje przymierzają się do wdrożenia regulacji. Na liście substancji szkodzących rafom, oprócz filtrów chemicznych, znajdują się także filtry mineralne w formie nanocząsteczek tlenku cynku i dwutlenku tytanu, a także powszechnie stosowane konserwanty – parabeny. HEV – światło niebieskie HEV (High Energy Visible Light) oznacza niebieskie światło emitowane z telefonów, laptopów i telewizorów. Jest to promieniowanie o dużej energii i krótkiej fali – w zakresie 390-500 nm. Spędzając godziny przed ekranami, narażamy swoją skórę na codzienne działanie HEV. Badania wskazują, że HEV penetruje skórę jeszcze głębiej niż UVA i niesie ze sobą wyższą energię niż IR, a pod jego wpływem w skórze właściwej pojawiają się wolne rodniki, które uszkadzają komórki i zaburzają produkcję włókien kolagenowych i elastyny. Oprócz przedwczesnego starzenia, HEV odpowiada również za powstawanie zmian pigmentacyjnych, nadwrażliwości skóry i może też powodować zaostrzenie chronicznych chorób skóry (takich jak AZS i trądzik) [6]. Niebieskie światło ma negatywny wpływ nie tylko na skórę, ale również na zaburzenia rytmu dobowego. Regularna ekspozycja na HEV, zwłaszcza po zmroku, hamuje produkcję melatoniny, czyli hormonu regulującego sen. Narażenie na promieniowanie HEV jest stałe i niezależne od opalania, dlatego warto chronić się przed nim cały również: Czy kosmetyki z filtrem SPF 100 zapewniają lepszą ochronę niż SPF 50+? Zalet robienia zakupów w sieci nie brakuje. Nie ma się co dziwić, że coraz więcej osób wybiera właśnie tę formę szukania rozmaitych towarów, od mebli i aut, po zabawki, a nawet żywność. Także po kosmetyki, chemię do domu czy perfumy warto sięgnąć w internecie, tym bardziej że możliwości nie brakuje. Wystarczy poszukać drogerii online, która oferuje szeroki asortyment różnorodnych produktów. Bez ruszania się z domu można przejrzeć ofertę, poczytać o składzie, a nawet znaleźć opinie na temat takiego czy innego preparatu. Dla wielu klientów ma to kluczowe znaczenie. Komfort oraz koszt są w tym przypadku bardzo istotnymi aspektami. Można uniknąć opłaty za dostawę Wygoda to kluczowa zaleta w przypadku robienia zakupów online. Warto jednak podkreślić także inne pozytywy tego rodzaju rozwiązania. Okazuje się, że na przykład dobre drogerie internetowe dysponują szerokim asortymentem produktów. Do wyboru są zatem kosmetyki, perfumy, ale także domowa chemia czy akcesoria do pieczenia, sprzątania lub inne artykuły gospodarstwa. W domowym zaciszu można zatem bez kłopotów zrobić nawet większe zakupy, co niesie ze sobą dodatkowe bonusy. W wielu przypadkach bowiem przekroczenie określonej kwoty do zapłaty oznacza na przykład darmową dostawę. Z całą pewnością jest to kusząca perspektywa, którą warto wykorzystać, zwłaszcza jeśli i tak trzeba zrobić większe zakupy i uzupełnić domowe braki. Szybka dostawa, promocja, a może oferta z outletu? Konieczność zakupienia określonych produktów oczywiście ma wpływ na to, że oczekuje się szybkiej realizacji zamówienia. Na szczęście dobra drogeria, oferująca swoje usługi za pośrednictwem internetu, gwarantuje często ekspresową wysyłkę. Także inne czynniki mają wpływ na atrakcyjność tego typu formy robienia zakupów. Wielokrotnie bowiem pojawiają się promocyjne ceny na określone produkty. Można je więc kupić dużo taniej, niż w tradycyjnej formie w sklepie. Część asortymentu jest też szansa znaleźć w cenach outletowych. internetowa drogeria szybka dostawa kremy różane e zwyczaje konsumenckie zmieniają się bardzo szybko i dziś Polska nie różni się od krajów zachodu. Stosuje się u nas dużo ekologicznych i zdrowych produktów, które są lepszymi zamiennikami popularnych tradycyjnych kosmetyków ze składem nieco chemicznym. Warto mieć to na uwadze i starać się kupować kosmetyki jak najlepsze – ekologiczne, orientalne, na przykład kosmetyki z Maroka, które są bardzo naturalne i zadowolą nawet najbardziej rozeznanych w tym temacie klientów, a przede wszystkim kosmetykach kosmetykiem jest każda substancjaKosmetyki – grupa produktów służących do pielęgnacji, oczyszczania, ochrony i upiększania ciała. Wg rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych (CELEX: 32009R1223) produkt kosmetyczny oznacza każdą substancję lub mie­szaninę przeznaczoną do kontaktu z zewnętrznymi częścia­mi ciała ludzkiego (naskórkiem, owłosieniem, paznokciami, wargami oraz zewnętrznymi narządami płciowymi) lub z zę­bami oraz błonami śluzowymi jamy ustnej, którego wyłącz­nym lub głównym celem jest utrzymywanie ich w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji lub korygowanie zapachu ciała. Natomiast według uchylonej w 2019 roku ustawy z dnia 30 marca 2001 r. o kosmetykach, kosmetykiem jest każda substancja przeznaczona do zewnętrznego kontaktu z ciałem człowieka: skórą, włosami, wargami, paznokciami, zewnętrznymi narządami płciowymi, zębami i błonami śluzowymi jamy ustnej, którego wyłącznym lub głównym celem jest utrzymywanie ich w czystości, pielęgnowanie, ochrona, perfumowanie lub upiększanie. Źródło: orientalne krok po kroku Kosmetyki stosowane w różnych kulturach różnią się od siebie diametralnie. Wszystko za sprawą zarówno czynników kulturowych, ale przede wszystkim po prostu występowaniu różnych składników. Inny klimat jest w Maroku, a inny na dalekiej północy, czy w Rosji. To wszystko sprawia, że zróżnicowanie w tym zakresie jest ogromne. Kosmetyki orientalne często przybierają formę kosmetyków w pełni naturalnych, których stosowanie nie będzie w żadnym stopniu miało wpływu na organizm. To bardzo dobra informacja zwłaszcza dla osób mających problemy z alergiami, uczuleniami, czy astmą. Kosmetyki orientalne są tak popularne, bo Polska jest coraz lepszym i bardziej atrakcyjnym rynkiem zbytu dla wielu firm. Świadczy to o bogeceniu się społeczeństwa oraz o rosnącej świadomości konsumentów. naturalne mleczka różane enerować i ujędrnić skórę. Najlepsze dla naszej skóry są naturalne kosmetyki. Nie ma nic mocniejszego jak natura. Dlatego wszystko, co zostało wyprodukowane w sposób ekologiczny i użyte na przykład do wyrobu kosmetyków jest najlepsze dla skóry człowieka. Używając naturalnych kosmetyków możemy spodziewać się pozytywnych efektów, lecz nie od razu. Gdyż naturalne leki, czy kosmetyki nie działają z dnia na dzień. Im moc jest wielka, lecz czas działania dłuższy niż w przypadku kosmetyków standardowych. Każdy, kto dba o zdrowie i ma w sobie uznanie dla ekologii stara się używać naturalnych kosmetyków. Uroda jest bardzo ważna dla każdego człowieka, a szczególnie dla kobiet. Każda kobieta pragnie wyglądać młodo i atrakcyjnie aż do późnej starości. Dlatego przez kobiety używane są kosmetyki do skóry twarzy, do włosów, do rąk, do nóg, jak i do pielęgnacji całego ciała. Wśród kosmetyków szczególną potęgą wyróżniają się marokańskie kosmetyki. Są to jak najbardziej naturalne kosmetyki służące do pielęgnacji ciała jak np. czarne mydło, miód, woda różana, henna. Najważniejsze jest mydło wykonane z pasty warzywnej wymieszanej z oliwą z oliwek. Stosowane do wszystkich rodzajów skóry. Bogate w witaminę A i E oraz w żelazo. Działa również jak naturalny filtr jest SPA? Wikipedia odpowiadaSpa (z łac. zdrowie przez wodę) – termin pochodzący z języka angielskiego, przyjęty rdzennie od belgijskiego miasta Spa, którego tereny od czasów starożytnych (ówcześnie obszar Imperium Rzymskiego) słynęły z leczniczych właściwości występujących tam wód termalnych. Początkowo termin funkcjonował jako określenie kurortu z wodami leczniczymi lub lecznictwa przy użyciu wody. Obecnie bardzo szeroko pojmowany, bywa stosowany w ujęciu ogólnym jako określenie zabiegów mających na celu poprawę zdrowia i samopoczucia. Dawniej determinującym charakter spa czynnikiem było wykorzystywanie wód z naturalnych źródeł i surowców w miejscu ich pozyskiwania, dziś coraz częściej używa się różnorodnych metod leczniczych i terapeutycznych w dowolnej dogodnej w WikipediiKosmetyczka – osoba wykonująca zabiegi z zakresu kosmetyki pielęgnacyjnej, leczniczej i upiększającej. Zawód kosmetyczki należy do grupy zawodów usługowych i fot. Adobe Stock, PheelingsMedia Moi rodzice byli mistrzami planowania, przewidywania. Próbowali nauczyć odpowiedzialności także swoje dzieci. Udało im się z moim bratem. Ze mną – zupełnie nie. Bez wdawania się w szczegóły – już w liceum dałam im nieźle do wiwatu. Żadnych narkotyków, kradzieży, nic z tych rzeczy. Ale kolorowe włosy, mało konwencjonalne stroje, wagary. Maturę zdałam, owszem, w wieku 21 lat w liceum dla dorosłych. Wtedy rodzice się poddali. Nie, nie wydziedziczyli mnie ani się mnie nie wyrzekli. Po prostu uznali, że muszą mnie znosić taką, jaka jestem. Na szczęście mieli Karola. Starszy księgowy, z idealną żoną i dwójką fajnych, ale grzecznych dzieci. Kochałam brata i jego rodzinę, ale… no, oni są po prostu śmiertelnie nudni! Choć oczywiście muszę przyznać, że także przydatni. Kiedy w moim chaotycznym życiu trafi mi się słabszy moment – zawsze wiem, że u Karola i Julii czeka na mnie pokój, łóżko i ciepłe jedzenie. I mnóstwo wygłupów z Zosią i Antkiem. Bo choć (a może dlatego) jestem tak inna od ich rodziców – dzieciaki mnie uwielbiają. A ja je. Żyję z dnia na dzień Pracuję tylko, żeby mieć za co przeżyć, a przede wszystkim się bawić. Nic nie okładam, nie mam mieszkania, samochodu ani lokaty w banku. Całkiem nieźle gram na gitarze i śpiewam, więc czasem w pubach dostaję darmowe piwo za granie „do kotleta”. Faceci? Uwielbiam ich. W każdym, z którym spałam, byłam zakochana. Serio! A że odkochiwałam się rano? A w najlepszym razie po 48 godzinach? No taka jestem, cóż robić. Czym zajmowałam się przez ostanie 12 lat? Byłam kelnerką, sprzedawczynią, sprzątaczką, recepcjonistką (wyleciałam za dready na głowie), salową, roznosicielką ulotek, pracownicą drukarni, fabryki cukierków, sortowni śmieci, przytuliska dla zwierząt. Motorniczą tramwaju nie zostałam, bo kurs trwał za długo. Wiedziałam, że się znudzę, zanim zacznie się właściwa praca. I zawsze chętnie dorabiałam, wyprowadzając psy. Lubię je, ale własnego psa mieć nie mogłam – zwierzak to odpowiedzialność. A ja byłam zaprzeczeniem odpowiedzialności. Mama tylko raz w roku, w Boże Narodzenie, pytała mnie, czy już wiem, co chcę robić w dorosłym życiu. – Ale mamuś, ja jestem dorosła od bardzo dawna. I nic innego, niż robię, już robić nie będę – odpowiadałam zawsze. Wtedy Karol intonował kolędę i do tematu nie wracaliśmy przez następny rok. W ostatnie święta było gorzej, bo nie miał mnie kto uratować. Karol i Julia mieli kwarantannę i w Wigilię widzieliśmy całą czwórkę tylko na ekranie laptopa. Mama wykorzystała okazję i postanowiła mnie przycisnąć. – Kinga, przecież ty już masz prawie 30 lat. Nie możesz ciągle żyć jak nastolatka. Ja już nie mówię o rodzinie, dzieciach, chwała Bogu mam wnuki dzięki Karolkowi. Ale przecież musisz mieć stałą pracę, odkładać na emeryturę. Myślisz, że po siedemdziesiątce dalej będziesz żyć z wyprowadzania psów? A mnie i taty już nie będzie, żeby ci pomóc – perorowała. Robota w górach? Dzwonię! A ja nawet nie mogłam jej odpowiedzieć, że przecież mam pracę. Bo akurat wyleciałam z zakładu fryzjerskiego, w którym myłam klientkom głowy i sprzątałam. Szefowa poprosiła mnie o nałożenie pewnej pani farby na pasemka, bo musiała wyskoczyć na chwilę. Ja wykazałam się inicjatywą i zamiast platyny użyłam fioletu. Moim zdaniem bardzo tej klientce pasował ten kolor, ale ona była innego zdania. Szefowa też. Zaraz po świętach miałam oddać klucze do wynajmowanej kawalerki, bo nie miałam już na czynsz. Tylko że do brata nie mogłam iść – bo kwarantanna! Tak naprawdę to chciałam spytać mamę, czy mogę pomieszkać w swoim starym pokoju przez kilka dni. Ale po jej przemowie uznałam, że nie dam jej tej satysfakcji. Na wymyślenie planu B miałam trzy dni. I zero pomysłów. W poniedziałek zaczęłam się pakować. Musiałam w coś zawinąć kilka talerzy, kubków i szklanek. Poszłam do sklepu na rogu i kupiłam najgrubszą gazetę, jaką znalazłam. Zawijałam naczynie po naczyniu… Straszna nuda. Otworzyłam wino. Jeden kieliszek, drugi. Odechciało mi się pakowania. Położyłam się na podłodze i zaczęłam przeglądać kawałki gazety, których jeszcze nie zużyłam. Sport, prognoza pogody, ogłoszenia drobne. Wynajmę, kupię, sprzedam… Już chciałam sięgnąć po inną stronę, kiedy zobaczyłam, że jest też rubryka „Dam pracę”. A w niej ogłoszenie: „Praca, agroturystyka w górach. Z zamieszkaniem”. I telefon. Spojrzałam na zegarek. Była 19, jeszcze wypada. Zadzwoniłam. Rozmowa trwała 25 minut Sama nie wiem, jak to się stało, ale kiedy się rozłączyłam, nie byłam już bezrobotna i bezdomna. I byłam w szoku, że dałam się namówić do wyjazdu w głuszę. Ale kobieta, z którą rozmawiałam – Maria – była tak sympatyczna i przekonująca, że uznałam, że mogę spróbować. – Trochę jestem zdesperowana – przyznała się. – To ogłoszenie chodzi od tygodnia w różnych gazetach. A tu zaraz sylwester, potem ferie. Pani Kingo, przecież to nie dożywocie. Nie spodoba się, to pani wyjedzie. Jak trzy pani poprzedniczki. Oj, pewnie nie powinnam tego mówić. Pewnie przekonała mnie jej szczerość. A zresztą – niespecjalnie miałam wybór. Choć nie do końca zrozumiałam, czym miałabym się zajmować. Bo Maria pytała mnie, czy lubię owce, dzieci i czy umiem sprzątać. Rano musiałam oddać klucze. Więc ku uciesze Marii umówiłyśmy się, że przyjadę wieczorem pociągiem do Chabówki, a Maria po mnie wyjedzie. Część rzeczy oddałam na przechowanie kumpeli. Zabrałam tylko zimowe ubrania. Znaczy mi się wydawało, że to są zimowe ubrania. I gitarę. – Ojej, pani gra na gitarze? – ucieszyła się moja pracodawczyni. – Wspaniale! Nie miałam pojęcia, skąd ta radość. Mam grać i śpiewać owcom? Jechałyśmy przez totalnie zasypane śniegiem drogi przez ponad pół godziny. Od pewnego momentu wyłącznie w górę. Muszę przyznać, że było pięknie, tylko totalnie dziko. Moim nowym miejscem pracy okazał się piękny, stary góralski dom. Na podwórku paliło się ognisko. – Józik, to jest Kinga. Spróbuje u nas popracować – powiedziała Maria do starszego mężczyzny siedzącego przy ogniu. Podniósł głowę, spojrzał na mnie i coś mruknął. Dużo wylewniej powitał mnie biały owczarek podhalański, który został głaskaniem wybudzony przez Marię ze snu. I natychmiast się zerwał, zaczął machać ogonem i się przymilać. Zastanawiałam się, czy dam radę – To jest Bella, ma już 12 lat, ale czasem o tym zapomina i wydaje jej się, że jest szczeniakiem – wyjaśniła mi Maria. – Tam, w tej szopie, mieszkają nasze owce. Pozna je pani jutro. I to już chyba wszyscy. Myszy się przedstawią same, w nocy. Nic się pani nie martwi, nie wchodzą na łóżka. Nie miałam pojęcia, czy Maria mówi serio czy żartuje. Wolałam nie pytać. Zjadłyśmy prostą kolację – trochę sera, chleba, ciasto drożdżowe z domową konfiturą. Na koniec Maria postawiła na stole butelkę nalewki. Podała mi kieliszek, swój wypiła jednym haustem. Ja nie dałam rady. To cholerstwo miało chyba z 90 procent! – No to żeby formalności mieć za sobą. Maria – gospodyni podała mi rękę – Kinga. – Jutro pogadamy o szczegółach, bo pewnie masz dość wrażeń. Ja wstaję o piątej, ale ty możesz się jutro wyspać. No to widzimy się o siódmej – powiedziała Maria. Była już w sieni, więc nie widziała mojej miny. W moim pokoju stało proste drewniane łóżko, szafa, stolik i dwa krzesła. Łazienka była na korytarzu. Szczerze mówiąc, jak zobaczyłam sedes, to poczułam ulgę. Byłam pewna, że będę musiała biegać do sławojki na podwórku. Gdy już prawie zasypiałam, usłyszałam skrobanie. Myszy? Skrobanie zrobiło się coraz głośniejsze. Po chwili rozległo się ciche skomlenie. Bella! Otworzyłam drzwi. Pies liznął mnie kurtuazyjnie w rękę i od razu wpakował się na łóżko. Przyniosła naręcze burych ubrań Spało mi się świetnie. I o tej siódmej rano obudziłam się wypoczęta. Po śniadaniu Maria przytargała do kuchni masę ubrań. – Widziałam, co ty tam miałaś wczoraj na sobie. Może w mieście to są ciepłe ubrania, ale tu to się nie sprawdzą. I te twoje botki – gospodyni kręciła głową. – Wybierz coś sobie. Na szczęście nie jestem elegantką, bo wybór był między mniejszą a większą kufajką czy czapą w kolorze bury brąz a zgniła zieleń. Udało mi się też znaleźć tylko trochę za duże buciory – w dwóch parach góralskich skarpet nawet bardzo nie latały mi w nich nogi. – Ubrana? To idziemy do owiec – zarządziła Maria. – Musisz je poznać, bo pewnie czasem będziesz musiała je karmić. Przy owcach krzątał się Józik. Był ich tylko kilka, w tym trzy malutkie. Ich opiekun każdą przedstawił mi z imienia. Józik do ludzi mówił mało. Za to rozmawiał ze zwierzętami. – O jesteś, mała zdrajczyni, do domu poszłaś spać, tak? Zostawiłaś starucha samego, tak? Niedobra suka – przemawiał do psa niby surowym tonem, ale oczy mu się śmiały i cały czas głaskał Bellę po łbie. A ona wywijała zachwycona ogonem. Od tamtej pory pies dzielił swoje uczucie między nas po równo. Raz spał ze mną, raz z Józikiem w jego chatce za szopą owiec. Potem poszłyśmy z Marią do małej budki na górce. – Tu nasze centrum dowodzenia. Tylko tu jest zasięg, więc jak chcesz, to zostaw tu komórkę, będziesz chociaż wiedziała, kto do ciebie dzwonił. O, proszę, napisali goście. Przyjeżdżają wieczorem. To musimy się brać do roboty. Nic się nie martw, wszystko ci wyjaśnię w ciągu dnia. Nie miałam pojęcia, jak długo wytrzymam Kiedy po kilku godzinach ścielenia łóżek, rozkładania ręczników i odkurzania usiadłyśmy, żeby coś zjeść, wiedziałam już mniej więcej, czym mam się zajmować. Szykowaniem śniadań, sprzątaniem pokoi i zajmowaniem się dziećmi gości. – Ta grupa, która przyjedzie na sylwestra, była już u mnie kilka razy. Trzy pary z dziećmi. Przyjeżdżają tu, żeby się zresetować, jak sami mówią. Biegówki, spacery, czytanie przy kominku. A jak ktoś chce – to rąbanie drewna, karmienie owiec czy naprawianie płotu. Tak, dla tych miastowych dziwne zajęcia są atrakcją – Maria uśmiechnęła się. – Ale klient nasz pan. A dzieciaki się szybko nudzą bez internetu i telewizora, więc mam nadzieję, że masz pomysły na zabawy. Józik pomoże, on umie robić różne rzeczy z drewna, zna fajne miejsca w lesie. Tylko mruk z niego. Jeśli chcesz uciekać, to to jest ostatni moment, żeby mi to powiedzieć. To wtedy odwołam gości. To jak? Jak na razie byłam nawet zaintrygowana tym miejscem. Uznałam, że może być nawet fajnie. Zresztą nie miałam dokąd wracać. Pierwszy dzień z gośćmi dał mi nieźle w kość. Pogoda była piękna – mróz i słońce, więc cały dzień spędziliśmy na dworze. Dorośli i dwójka najstarszych dzieci poszli na biegówki, z trójką młodszych lepiliśmy bałwany, pod okiem Józika zrobiliśmy ławkę (trochę koślawą, ale co tam), odwiedziliśmy w lesie magiczną sosnę, rozpoznawaliśmy tropy zwierząt. Gorący krupnik, na który zawołała nas w ciągu dnia Maria, smakował cudownie. Wprawdzie mały Franio zapytał, czy będą frytki, i trochę pogrymasił, ale i tak wciągnął pełną miskę zupy. Wieczorem, choć już się słaniałam na nogach, dałam się namówić na wieczorek przy kominku. Maria poiła nas swoją nalewką i grzanym winem. – W tym roku, moi drodzy, wasze pijackie śpiewy może będę brzmieć trochę lepiej, bo Kinga przywiozła gitarę. Może wam poakompaniuje, jak ją ładnie poprosicie. Ciężko było znaleźć wspólny repertuar, więc skończyło się na „Góralu, czy ci nie żal” i „Sokołach”. Na szczęście nie widział i nie słyszał tego nikt z moich znajomych. Może mama zobaczy, że coś potrafię Pierwsi goście wyjechali po sylwestrze. – Mam chętnych na weekend. Ale wszystko zależy od ciebie. Zostajesz? – zapytała Maria. Zostałam. W ferie przyjechali do mnie Zosia i Antoś. Julia trochę się bała powierzyć mi dzieci, ale przekonała ją Maria. – Pani Julio, Kinga to świetna opiekunka, a ja zadbam, żeby dzieci nie były głodne – zapewniła. Ale chyba ostatecznie moją bratową przekonał Karol – bo wykupił im tygodniowy pobyt na Dominikanie. Julia nie znosiła zimna, a coroczne ferie na śniegu wytrzymywała z trudem. – Mamuś, to były najlepsze ferie ever! – zawołała Zosia, kiedy po tygodniu brat i bratowa przyjechali do naszej głuszy. – Przyjedziemy tu jeszcze, chociaż na weekend? Julia przytaknęła, więc nie miałam wyjścia. Zdecydowałam, że zostaję przynajmniej do końca zimy. A co dalej? Nie wiem, nie lubię planować. Ale zaczęłam dopuszczać do siebie myśl, że może zagrzeję tu miejsca na dłużej… Na razie pucuję na błysk najładniejszy pokój. Na weekend mają wpaść moi rodzice z Zosią i Antkiem. Wszystko więc musi być na tip-top. Może wreszcie mama zobaczy, że jednak coś potrafię? Czytaj także:„Siadając za kierownicą, żona płakała z przerażenia. Nie sądziłem, że kawałek metalu przełamie jej absurdalne lęki”„Mojego męża dopadł kryzys wieku średniego. Publikował całe swoje życie na Facebooku i zrobiłby wszystko dla lajków”„Oszuści podawali się za misjonarzy z Afryki i zbierali na biedne dzieci. Pół wsi okradli z ciężko zarobionych pieniędzy”

kosmetyki i nie tylko